Cudowny eliksir AI
“AI Snake Oil” czyli instrukcja czytania hype’u
Wyobraź sobie świat, w którym nikt nie ma osobnych słów na różne środki transportu - wszystko jest po prostu “pojazdem”. W świecie akademickim toczą się zażarte debaty o to, czy pojazdy są ekologiczne, ale jedna strona ma na myśli rowery, a druga TIR-y. A gdy ktoś dokona przełomu w silnikach rakietowych, klienci dzwonią do dealera samochodowego pytając, kiedy ten dostarczy im szybszy model.
Taki mniej więcej obraz naszego imaginarium dotyczącego AI kreślą Arvind Narayanan i Sayash Kapoor (informatycy z Princeton, którzy w 2024 roku trafili na listę TIME 100 Most Influential People in AI) w swojej książce “Sztuczna inteligencja Złudne obietnice, realne możliwości” (oryginalny tytuł “AI Snake Oil”), która jest jedną z ciekawszych diagnoz tego, dlaczego z dyskusją o AI od kilku lat kręcimy się w kółko.
Teza obu autorów jest banalnie prosta: termin “AI” jest dziś bezużyteczny, bo zlepia w jedno trzy zupełnie różne technologie. Generatywna AI (ChatGPT, Midjourney) co prawda działa, ale jest niedojrzała, za to realna i potencjalnie użyteczna. Predyktywna AI (algorytmy w rekrutacji, kredytach, sądownictwie, opiece zdrowotnej) w przeważającej części nie działają i są właśnie klasycznym „snake oil”, (czyli amerykańskim określeniem dziewiętnastowiecznego sprzedawcy różnej maści „cudownych” produktów sprzedawanych przez obwoźnych sprzedawców). A na końcu moderacja treści - wszystko pomiędzy, w dodatku z ukrytym kosztem ludzkim.
Cały kłopot polega na tym, że marketing (oraz firmy tworzące modele AI) koniecznie chcą nas przekonać, iż triumf jednej z tych kategorii oznacza triumf wszystkich.
Najmocniejszy jest rozdział poświęcony predyktywnej AI. Autorzy pokazują, jak algorytmy mające przewidzieć “jakość pracownika”, “ryzyko recydywy”, “ryzyko sepsy u pacjenta” czy “wartość roszczenia ubezpieczeniowego” systematycznie zawodzą, a ich zawodność uderza w konkretnych ludzi. Sześcioro czarnoskórych Amerykanów zostało aresztowanych przez błędy systemu rozpoznawania twarzy. Allstate od 2013 roku stosuje predyktywne modele wyceny szkód o nieprzejrzystej logice. ShotSpotter i COMPAS mają na koncie tyle samo medialnych sukcesów, co zniszczonych biografii.
Narayanan i Kapoor nie są przy tym romantykami mającymi antykorporacyjne ciągoty, ale argumentują z pozycji osób z IT twierdząc, że granice predykcji to nie kwestia “lepszych danych”, tylko fundamentalnego ograniczenia matematyki.
Drugi mocny fragment to “Ladder of Generality” czyli drabina, na której każdy szczebel reprezentuje bardziej elastyczny sposób obliczeń: od specjalistycznego sprzętu, przez programowalne komputery, uczenie maszynowe, deep learning, modele pretrenowane, aż po obecne instruction-tuned models. Autorzy nie twierdzą, że ta drabina się kończy.
Twierdzą, że nie wiemy, czy kolejny szczebel istnieje, ani czy nie prowadzi w ślepy zaułek. To całkiem rzetelne podejście, którego brakuje w 90% procentach komentarzy o AGI na linkedionowych profilach różnej maści „specjalistów” od AI.
Najciekawszy spór wokół książki rozegrał się jednak nie w „Science News” czy w „Kirkusie” (gdzie recenzje są jednoznacznie pochwalne), tylko w “The New Yorkerze”. Joshua Rothman, opierając się na rozmowie z Geoffreyem Hintonem, zarzuca Narayananowi i Kapoorowi… nadmierny sceptycyzm.
Potencjał AI do replikacji ludzkiej złożoności (jak argumentuje Rothman) już istnieje i będzie się rozwijał, bo pieniądze nie przestają płynąć. To uczciwa polemika, choć łatwo zauważyć, że Rothman myli “skalowanie kapitału” z “postępem technologicznym” czyli popełnia dokładnie ten sam błąd, przed którym ostrzegają autorzy książki. Z kolei recenzentka w „Journalism and Mass Communication Quarterly” krytykuje “Sztuczna inteligencja. Złudne obietnice, realne możliwości “ za przyjęcie perspektywy człowieka z Zachodu.
I moim zdaniem ma rację. Książka prawie w ogóle nie dotyka tego, jak predyktywna AI funkcjonuje w Chinach jako narzędzie kontroli społecznej, ani jak EU AI Act zderza się z amerykańskim modelem laissez-faire.
I tu dochodzimy do tego, czego w książce nie ma, a co jest potencjalnie najciekawsze obecnie interesuje: Narayanan i Kapoor diagnozują problem władzy (wielkie firmy technologiczne kontrolują infrastrukturę, dane i narrację) ale nie schodzą do poziomu analizowania polityki państwowych związanych z AI.
Nie znajdziesz u nich analizy chińskiej strategii półprzewodników, europejskiej walki o suwerenność obliczeniową ani podejścia do AI przez Ukrainę po 2022 roku. Ta bardzo krytyczna wobec hype’u AI książka, jest pisana z pozycji amerykańskiego obywatela-konsumenta, nie obywatela państwa walczącego o resztki autonomii technologicznej.
Powinniśmy bać się nie tego, co AI zrobi sama z siebie, tylko tego, co zrobią z nią ludzie bo albo nauczymy się rozróżniać “pojazdy”, albo wszyscy razem wsiądziemy do TIR-a, sądząc, że to rower elektryczny….
Artur Kurasiński
tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Amazon “Delivering the Future” 2026
[współpraca reklamowa] Na zaproszenie Amazon Polska (firma opłaciła przelot, hotel i wyżywienie, ale nie miała wpływu na finałowy tekst który czytasz) miałem okazję zobaczyć co ta korporacja przygotowuje pod kątem trendów na najbliższe miesiące. Zaskakująco dużo na evencie w Londynie mówiło się o pracy, zatrudnianiu i podnoszeniu kwalifikacji - widać, że ktoś odrobił lekcje jak odróżnić się od tłumu techbros wieszczących “rzeź białych kołnierzyków i koniec pracy”.
Druga, bardzo często powtarzana kwestia w różnych wystąpieniach “Europa jest ważna, Europa robi super rzeczy, Europa jest niesamowita”. Nie wiem czy to efekt napięć globalnych czy fakt, że event miał miejsce w Londynie, ale miło się tego słuchało ;)
Sercem wydarzenia była robotyka. Amazon zaprezentował nową generację autonomicznego robota Proteus, który potrafi teraz działać w dowolnym miejscu w centrach logistycznych (nie tylko w strefach załadunkowych) i przyjmuje polecenia od pracowników w formie zwykłych, konwersacyjnych komend tekstowych, bez potrzeby programowania. Pracownik werbalnie przekazuje, co trzeba zrobić, a robot sam (dzięki “mózgowi” zasilanemu genAI) ustala priorytet, trasę i timing. Proteus jest obecnie testowany w laboratoriach Amazona, a wdrożenie w Europie zaplanowano na pierwszą połowę 2027 roku.
Oprócze tego Amazon rozszerza dwa systemy: Vulcan (pierwszy robot Amazona z „zmysłem dotyku”) oraz STARK czyli kolaboracyjny system obsługi pojemników, który po pilotażu w Barcelonie ma trafić do 15 lokalizacji w Europie do 2027 roku.
Ciekawostka: na miejscu miałem okazję porozmawiać z Tye Brady (Chief Technologist at Amazon Robotics) o chińskich robotach i o tym jak GenAI zmieniło robotykę. Tye zapytany o to, dlaczego nie widzieliśmy żadnego humanoidalnego robota pracującego w magazynie odparł, że inżynierowie Amazona zaczynają proces projektowania od zidentyfikowania problemu do rozwiązania a nie dopasowania formy i kształtu robota do sytuacji. Kiedy poprosiłem go o skomentowanie filmików z chińskimi robotami robiącymi niesamowite rzeczy skwitował, że on woli projektować maszyny, które rozwiązują realne problemy.
Pracownicy i upskilling
Amazon w trakcie eventu ogłosił 1 miliard dolarów na program Career Choice do 2030 roku (element szerszej inicjatywy Future Ready 2030 o wartości 2,5 mld dolarów). Program (już ponad 300 tys. uczestników globalnie) koncentruje się na szybko rosnących zawodach: cyberbezpieczeństwo, software development, logistyka, energia odnawialna i mechatronika czyli w pełni finansowane szkolenia w deficytowych branżach.
Ciekawostka: Amazon (w kontrze do innych bigtechów, które straszą AI i zwolnieniami) wyraźnie postawił w swojej narracji na kwestie tworzenia miejsc pracy i pomoc w zdobywaniu doświadczenia osobom z problemami z nauką. W magazynach Amazona pracują również ludzie głusi, niewidomi i z autyzmem.
Szybsze dostawy
Kilka ogłoszeń dotyczyło przyspieszania dostaw w Europie. Amazon Now (dostawa artykułów spożywczych i podstawowych w ≤30 minut) jest już dostępny w częściach Londynu, a w tym roku ma objąć Manchester i Birmingham. Rozbudowywana jest też sieć Sub Same-Day Delivery czyli ponad 25 lokalizacji w tym roku (m.in. Coventry i Norymberga), z możliwością zamówienia do 17:00 i dostawą tego samego dnia do 22:00. Do Europy trafi również funkcja „Add to Delivery” (dodawanie produktów do istniejącego zamówienia bez ponownego checkoutu), startująca jeszcze w tym roku w UK, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech i Francji.
Ciekawostka: Amazon ma swoje brandy spożywcze (widziałem mleko i ryż brandowany logiem firmy z Seattle). W Polsce po pojawieniu się usługi Amazon Now najbardziej odczułby rodzimy “Lisek”.
Zrównoważony transport
Amazon pochwalił się skalą 50 000 elektrycznych vanów dostawczych globalnie czyli połowę zakładanego celu 100 tys. do 2030 roku (flota Rivian + Mercedes-Benz). Dodatkowo przekroczył 100 mln dostaw w Europie realizowanych mikromobilnością (rowerami cargo, e-motorowerami i pieszo).
Ja sam miałem okazję pojeździć pojazdem Mubea takim kurierskim cargo e-bike czyli “rowerem wspomaganym” (tak, ten pojazd spełnia definicję roweru bo jeździ do 25km/h, waży 650kg i dzięki temu może korzystać np, ze ścieżek).
Ciekawostka: bateria w takim pojeździe (niemieckiego producenta Mubea) starcza na 50km, łatwo się ją wymienia a wewnątrz “budy” jest miejsce na 250 kg ładunku. Jazda? Banalnie prosta. Dzięki wspomaganiu machasz nogami i prostu jedziesz do przodu. Chcesz pojechać do tyłu? Naciskasz przycisk i kręcisz pedałami do tyłu. Wszyscy w polskiej ekipie stwierdziliśmy, że to jest naprawdę fajny pojazd do miasta - gdyby jeszcze otworzyć “budę” albo dać dwa rzędy foteli to można go wykorzystać jako pojazd dla rodziny.
Alexa+ (nowa generacja asystenta)
Amazon mocno zaakcentował też europejski rollout swojego asystenta nowej generacji opartego na generatywnej AI. Alexa+ jest już dostępna w UK, Kanadzie, Meksyku, Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Austrii i (od niedawna) we Francji. Niestety Polska na razie nie pojawia się na liście…
Kluczowa różnica względem starej Alexy to przejście od „asystenta odpowiadającego na pytania” do agenta, który wykonuje zadania. Alexa+ jest zaprojektowana tak, by działać w realnym świecie ma nie tylko podawać informacje o np. pogodzie, ale współpracować z usługami aby realizować zadania od początku do końca (np. od zamówienia prezentu po wysłanie zaproszenia na imprezę).
Można z nią rozmawiać naturalnie, zmieniać tematy bez powtarzania słowa-klucza, a kontekst rozmowy jest zachowywany między urządzeniami (Echo, Fire TV, aplikacją czy przeglądarką).
Ciekawostka: aby zademonstrować działanie “na żywo” Alexy + zapytano się jej “kto zagra nowego Jamesa Bonda” no i oczywiście jak to często ma miejsce w trakcie takich prezentacji wszystko się posypało. Szkoda bo to pokazuje, że technologia którą każdy posiadacz czatbota w telefonie ma na wyciągnięcie ręki w Amazonie po tylu dekadach nadal szwankuje. No, ale Amazon może pocieszyć się, że nie jest sam bo Apple też nie umie w usługi konwersacyjne (Alexa i Siri mogą sobie przybić piątkę…).
Amazon Leo
W trakcie eventu dostaliśmy najświeższy update dotyczy tempa rozbudowy konstelacji: 29 maja United Launch Alliance pomyślnie wyniosło 29 satelitów Amazon Leo w ramach misji LA-07 (siódmego startu na rakiecie Atlas V i dwunastej misji ogółem) co podniosło łączną liczbę rozmieszczonych satelitów do 331. W pierwszym roku operacji Amazon Leo zrealizował 11 misji i wyniósł ponad 330 satelitów, stając się trzecią największą konstelacją na orbicie, a firma planuje zwiększać tempo startów bo zakontraktowano już ponad 100 lotów. Seria startów na Atlas V ma umożliwić szybsze tempo, w ramach przygotowań do przejścia z Atlas V na rakietę Vulcan. Tak, Starlink narzuca konkurencji szybkie tempo.








