Jak Kodak przegapił przyszłość?
czyli jak inżynier z Kodaka stworzył pierwszy aparat cyfrowy i nie wywołał żadnego zdjęcia
W latach 70. XIX wieku George Eastman założył firmę, która dzięki marce Kodak stała się synonimem fotografii analogowej. Klienci kupowali filmy Kodak, wkładali je do aparatów tej samej marki, a następnie wywoływali zdjęcia przy użyciu chemikaliów Kodak i przeglądali je na papierze fotograficznym tej firmy. Nazwa, którą wymyślił Eastman “była krótka, zwięzła, wręcz brutalnie ucięta z obu stron, jakby trzasnęła migawka aparatu”.
Robiąc zdjęcia ciężko było nie trafić na któryś z produktów firmy Kodak.
Już pod koniec XIX wieku Kodak stworzył chwytliwe hasło reklamowe, które podkreślało kompleksowość oferowanego procesu: „Ty naciskasz przycisk, my zajmujemy się resztą”.
Gdy jednak okołosto lat później, w 1973 roku, do firmy dołączył 23-letni Steve Sasson, czuł się tam obco. Nie był chemikiem opracowującym nowe typy filmów, ani inżynierem mechanicznym projektującym kolejne aparaty.
Był inżynierem elektrykiem. Coś w tradycyjnym procesie fotograficznym wyraźnie mu nie odpowiadało. W grudniu 1975 roku, w niepozornej sali laboratoryjnej firmy Eastman Kodak w Rochester, młody inżynier Sasson wcisnął przycisk na dziwacznym urządzeniu przypominającym skrzyżowanie tostera i kamery filmowej.
Urządzenie ważyło ponad 3 kilogramy, zbudowane było z pożyczonych części i własnoręcznie lutowanych kabli. W tej chwili nie narodził się jeszcze przemysł cyfrowy, nie istniały komputery osobiste, a zdjęcia oglądało się na papierze fotograficznym, nie na ekranach.
A jednak to właśnie wtedy rozpoczęła się rewolucja, która zmieniła nie tylko fotografię, ale całą globalną kulturę wizualną, gospodarkę i nasze codzienne życie.
Podróż poza granice poznania
„Kiedy zostawałeś zatrudniony w Kodaku, musiałeś wziąć udział w lekcjach fotografii. Musiałeś nauczyć się wywoływać filmy. Trzeba było wychodzić, robić zdjęcia, studiować filmy i tak dalej. Szczerze mówiąc, było to dla mnie naprawdę irytujące. Robisz zdjęcie, musisz długo czekać, musisz majstrować z tymi chemikaliami.”
Pomysł na cyfrowy aparat narodził się z frustracji. Sasson, z wykształcenia inżynier elektryk, nie mógł zaakceptować żmudnego procesu wywoływania filmu, złożonego z chemikaliów, czekania na odbitki, niepewności efektu. Wychowany na „Star Treku”, zaczął się zastanawiać: a gdyby obraz dało się zapisać i odtworzyć wyłącznie elektronicznie? Gdy firma Fairchild Semiconductors wypuściła w 1974 roku pierwszą komercyjną matrycę CCD o rozdzielczości 100x100 pikseli, Sasson wiedział, że to jego szansa.
Zdolność nowego urządzenia do rejestrowania obrazu miała charakter wyłącznie teoretyczny. Nikt jeszcze nie próbował wykonać zdjęcia i wyświetlić go…
Z braku oficjalnego budżetu, dosłownie „ukradł” potrzebne komponenty z działu technicznego Kodaka. Obiektyw z kamery filmowej, przetwornik z taniego woltomierza, system zapisu oparty na kasecie magnetofonowej. Do podglądu zdjęcia potrzebny był cały osobny odtwarzacz, który konwertował zapis cyfrowy na sygnał telewizyjny. Pierwsze zdjęcie zajęło 1/20 sekundy... i kolejne 23 sekundy na zapis i wyświetlenie na ekranie. Obraz był zamazany i zniekształcony, ale rozpoznawalny. Przy rozdzielczości 100 na 100 pikesli zdjecie byłoby ostre na znaczku pocztowym, a nie na telewizorze. Jednak od strony badawczo-rozwojowej - sukces.
„Nie miałem pieniędzy, żeby to zbudować. Nikt mi nie kazał tego robić i na pewno nie mogłem za to żądać żadnych pieniędzy. W zasadzie ukradłem wszystkie części. Pracowałem w firmie Kodak, w dziale, gdzie było mnóstwo części. Ukradłem zespół optyczny z kamery filmowej XL, który leżał na dole w koszu z używanymi częściami. Po prostu przechodziłem obok, zobaczyłem to i wziąłem. Udało mi się zdobyć wszystkie te części, nie wzbudzając niczyjej uwagi”
Fajne, ale nie rób tego więcej
Reakcja firmy Kodak na przełomowy wynalazek? Ambiwalentna. Kierownictwo zrozumiało potencjał technologii, ale... nie wiedziało, co z nim zrobić. Głównym źródłem przychodów Kodaka były filmy, papier fotograficzny, chemikalia i aparaty. Cały model biznesowy oparty był na fizycznej, jednorazowej konsumpcji. Cyfrowy aparat, który mógł wykonać tysiące zdjęć bez żadnego z tych produktów, był dla korporacyjnych strategów groźbą egzystencjalną. Jak się okazało - mieli sporo racji. W 2012 roku firma ogłosiła bankructwo i związaną z nim restrukturyzację, która pozwoliła się podnieść z trudnej sytuacji. Obecnie przedsiębiorstwo skupia się na usługach związanych z drukiem cyfrowym oraz produkcji taśmy filmowej. W 2020 roku, wraz z pandemią Covid-19 firma ogłosiła, że wykorzysta swoje zaplecze i doświadczenie chemiczne do wejścia w branżę farmaceutyczną.
Po wynalezieniu cyfrowego aparatu fotograficznego w 1975 roku Sason spędził resztę swojej kariery w firmie Kodak, pracując nad urządzeniami cyfrowymi. (źródło: Getty Images)
Zamiast przejąć rynek, Kodak zwlekał. Chociaż firma opatentowała pierwszy aparat cyfrowy już w 1978 roku i zarobiła miliardy dolarów na licencjach, jej konsumencka kamera (model DC40) pojawiła się dopiero w 1995 roku. Osiemnaście lat po prototypie Sassona i w momencie, gdy rynek już zagospodarowały konkurencyjne marki, takie jak Sony czy Canon.
Sasson uważał, że technologia potrzebna do stworzenia aparatu bezkliszowego już istnieje, wystarczy tylko złożyć ją we właściwą formę. „Jedyne, czego potrzebuję, to kilka dżuli energii, aby zapisać wzór ładunku, wzór optyczny. Pomyślałem, że to proste. Pomyślałem, że to eleganckie. Pomyślałem, że to nowoczesne.”
Technologia ze świadectwem dojrzałości
Dziedzictwo tamtego prototypu trudno przecenić. Sasson szacował, że potrzeba będzie „15 do 20 lat”, by rozdzielczość kamer cyfrowych dorównała najgorszej jakości filmowi 110. Trafił idealnie. Przełom nastąpił dokładnie po 18 latach, a w 2000 roku cyfrowa fotografia zaczęła wypierać analogową z rynku masowego. W 2010 roku ponad 90% zdjęć na świecie było wykonywanych cyfrowo.
Dziś nosimy w kieszeni aparaty o rozdzielczości 50 megapikseli, z natychmiastowym dostępem do edycji, udostępniania i publikowania. Media społecznościowe (od Instagrama po TikToka) opierają się na kulturze obrazów, której fundamentem jest technologia stworzona przez Sassona. Ale ten przełom ma też swoją ciemną stronę. Jak zauważa BBC Future, miliony zdjęć z pierwszej dekady ery cyfrowej zaginęły bezpowrotnie na uszkodzonych dyskach i zapomnianych kartach pamięci. Tymczasem stare filmy, odnajdywane od czasu do czasu na stychach i w zakamarkach bibliotek, mogą stanowić prawdziwy wehikuł czasu.
Nie naprawiać czegoś, co działa
“Menadżerowie Kodaka nie zadali pytań dotyczących „jak”. Zapytali mnie za to „dlaczego”? „Dlaczego ktoś miałby chcieć robić zdjęcia w ten sposób?” „Co jest nie tak z fotografią?” „Co jest nie tak z posiadaniem odbitek?” „Jak będzie wyglądał elektroniczny album ze zdjęciami?”
Historia Sassona to opowieść o tym, jak rewolucyjne pomysły często pojawiają się „zbyt wcześnie”. Technologia nie tylko musi działać. Musi też trafić na odpowiedni moment rynkowy i społeczny. Kodak nie był gotowy, rynek nie był gotowy, ale idea już istniała. To przestroga dla dzisiejszych gigantów technologicznych: innowacje nie pytają, czy komuś jest z nimi wygodnie.
W 1978 roku firma Kodak uzyskała patent na aparat cyfrowy. Szacuje się, że patent ten przyniósł firmie Eastman Kodak miliardy dolarów z tytułu opłat licencyjnych i odszkodowań za naruszenie praw autorskich, zanim w 2012 roku, w obawie przed bankructwem, sprzedano prawa do niego.
Ciekawe ile jeszcze takich „tosterów z obiektywem” czeka gdzieś w szufladach inżynierów, niezauważone przez korporacyjne radary, ale gotowe zmienić świat?
Artur Kurasiński
Fajny tekst? Chcesz mnie wesprzeć w tworzeniu kolejnych?
Hiszpański jednorożec bierze na cel polski rynek
Do Polski wchodzi europejski startup, który w mniej niż dekadę osiągnął status jednorożca i przekroczył 100 mln dolarów rocznego przychodu.
Factorial, obecny już w ponad 120 krajach i obsługujący tysiące firm, chce uporządkować rozdrobniony rynek narzędzi HR w Polsce, zastępując dziesiątki systemów jednym, zintegrowanym rozwiązaniem SaaS z natywną AI.
To nie jest tylko kolejna ekspansja zagranicznej firmy. To test dojrzałości polskiego rynku MŚP i sygnał, że cyfryzacja procesów kadrowych wchodzi w nową fazę — bardziej zautomatyzowaną, bardziej analityczną i bardziej konkurencyjną.
Co to oznacza dla lokalnych graczy HR Tech i dla firm, które wciąż operują na Excelu? W najnowszym tekście rozkładam to na czynniki pierwsze.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ »
START MOJEGO PROJEKTU (GRY) AI
No więc jest (po dłuuugim czasie), udało się nam złożyć cały tech do kupy i można zagrać - pierwsza na świecie platforma gier AI oparta o autorski silnik (nie wrappujemy, tylko sami napisaliśmy coś swojego - i to nie jest transofmer!) Zasadniczo mamy wszystkie zabawki swoje (albo open-source) spędziliśmy masę czasu na optymalizacji voice i teraz jesteśmy gotowi do startu.
Zapraszam! https://omea.ai/
OMEA: Unprecedented Freedom of Choice
Written by humans. Lived by you. The Future of Narrative Gaming.
Palo Alto, USA - March 10th, 2026 - AImmersive Inc. today announced OMEA, a groundbreaking new gaming medium where human imagination and AI power converge to create experiences never before possible. Every choice you make. Every lie you tell. Every promise you break. The story tracks it all - and consequences emerge when you least expect them.
OMEA is an interactive narrative gaming platform where you play through illustrated, fully voiced adventures by saying or typing what your character does. No dialogue wheels. No predetermined options. No invisible walls. You shape your choices in natural language - negotiate, lie, run, fight, seduce, betray, try something the writers never anticipated - and the AI narrates what happens next. Think text adventure meets visual novel, powered by an AI that actually understands the story.
OMEA is not another chatbot wearing a costume. OMEA runs on proprietary Narrative Intelligence - an OMEA model trained on our own. It understands story structure, pacing, and character like no other system on the market. This is the only technology that can truly run narrative games the way they were meant to be played.
The system maintains persistent memory across your entire adventure, creating cause-and-effect chains that feel organic rather than scripted. Betray an ally in chapter one; watch it resurface hours later in ways no one explicitly programmed. Characters stay consistent, remembering your history and reacting accordingly. Your story. Your consequences. No two playthroughs alike.
Every adventure is built by professional storytellers and game designers who create the worlds, characters, and dramatic stakes. The AI handles what humans simply cannot: tracking every thread, every relationship, every small decision across hours of play - and weaving them into a story that belongs to you alone.
But why wait?
Today, AImmersive Inc. is pulling back the curtain. Starting now, anyone can experience this new medium for themselves - completely free. Head to
and step into a brand new OMEA adventure. No downloads. No signup walls. Just you, your choices, and a story that listens.
Play it. Break it. See what happens when you do something unexpected. We dare you.
The full OMEA platform - packed with adventures across genres - is coming soon to Steam, App Store, and Google Play.
About AImmersive Inc.
AImmersive Inc. combines expertise in AI research, game design, and professional storytelling to build what interactive fiction was always meant to be - not another chatbot with a theme, but an entirely new medium. The future of narrative gaming starts now.
Media Contact
AImmersive Inc.,
Aleksandra Wójcik
awojcik@aimmersive.ai
JAK SIĘ NAPRAWDĘ LOBBUJE W BRUKSELI?
W nowym odcinku TECHNOFOBII moim gościem jest Krzysztof Bulski — ekspert od komunikacji strategicznej, od lat działający w samym sercu unijnej „bańki brukselskiej”. Rozmawiamy o tym dlaczego Polska "nie umie" w lobbing w Brukselu i dlaczego ogranicza się tylko do komentowania decyzji podejmowane przez innych.
Dyskutujemy też o tym, jak naprawdę działa lobbying w UE, dlaczego polskie firmy i instytucje wciąż są w Brukseli zaskakująco słabo obecne i ile kosztuje realny wpływ na europejskie regulacje.
To rozmowa o kulisach władzy, ale bez teorii spiskowych — za to z konkretem: think tanki, rejestr transparentności, spotkania z Komisją Europejską, budżety lobbingowe największych graczy i pytanie, czy Polska w ogóle ma dziś strategię na budowanie swojej pozycji w Europie.
Zastanawiamy się też, czym mogłoby być „smart power po polsku”, jak powinniśmy ustawić się wobec cyfrowej suwerenności Europy i czy polska prezydencja cokolwiek realnie zmieniła w naszej obecności przy unijnym stole.
Rozmawiamy między innymi o:
* Jak naprawdę działa lobbying w Brukseli - bez mitów, za to z perspektywy praktyka.
* Dlaczego Polska jest słabo obecna w unijnym ekosystemie wpływu - mimo że decyzje z UE mocno wpływają na nasz biznes i życie.
* Jak firmy, organizacje i państwa budują wpływ na europejskie regulacje - przez relacje, think tanki, konsultacje i komunikację strategiczną.
* Cyfrowa suwerenność Europy i miejsce Polski w tej układance - czyli technologia, interesy i geopolityka.
* Czy Polska ma strategię na budowanie swojej pozycji w UE - i co mogłoby oznaczać „smart power po polsku”.
ZOBACZ📺
POSŁUCHAJ🎙️
NEWSY WARTE TWOJEJ UWAGI:
Przeszukałem internet w poszukiwaniu najciekawszych/najważniejszych historii dotyczących technologii ;)
SZEJK SZPIEG KUPIŁ 49% FIRMY KRYPTO TRUMPA
Tahnun bin Zajed, emiracki doradca ds. bezpieczeństwa narodowego i szef funduszu majątkowego wartego ponad 1,3 bln dolarów, zainwestował $500 mln w kryptowalutową spółkę Trumpów World Liberty Financial — cztery dni przed inauguracją prezydenta. Z pierwszej transzy $187 mln trafiło bezpośrednio do podmiotów rodziny Trumpa. Kilka miesięcy po transakcji Biały Dom zatwierdził eksport 500 tys. zaawansowanych chipów AI do ZEA, mimo wcześniejszych obaw o powiązania firmy G42 szejka z Chinami.
DLACZEGO NETFLIX ODPUŚCIŁ PRZEJĘCIE WARNER BROS.?
Netflix wycofał się z licytacji o Warner Bros. Discovery, oddając pole Paramount Skydance — akcjonariusze nagrodzili tę decyzję 14-procentowym wzrostem kursu, który od ogłoszenia dealu zdążył spaść o 30%. Według Bloomberga CEO Ted Sarandos miał powiedzieć Trumpowi “posłuchałem twojej rady”, gdy ten wcześniej ostrzegał go przed przepłaceniem.
TIKTOK PODBIJA ECOMMERCE
Mimo rosnącej presji politycznej i obaw o bezpieczeństwo danych, chińskie aplikacje – z TikTokiem na czele – wciąż dynamicznie rosną na amerykańskim rynku. Popularność napędzają algorytmy, agresywna ekspansja oraz zdolność przyciągania młodych użytkowników.
W USA PODCASTY WYPRZEDZAJĄ RADIO
Nowe badanie pokazuje, że Amerykanie częściej sięgają po podcasty niż po tradycyjne talk radio, co potwierdza rosnącą zmianę w sposobie konsumowania treści audio. Format na żądanie i ogromna różnorodność tematów sprawiają, że podcasty coraz mocniej dominują w codziennych nawykach słuchaczy.
PRZYSZŁOŚĆ HORRORU JEST NA YOUTUBIE
Nowe pokolenie twórców grozy coraz częściej buduje swoją publiczność na YouTubie, gdzie krótkie formy i viralowe serie przyciągają miliony widzów. Internet daje im swobodę eksperymentów i omijania tradycyjnego systemu produkcji filmowej.
AI ZASTĘPUJE GURU ROZWOJU OSOBISTEGO
Chatboty oparte na sztucznej inteligencji zaczynają wchodzić w przestrzeń zarezerwowaną dotąd dla celebrytów od samorozwoju, oferując użytkownikom spersonalizowane porady i coaching. Rosnąca popularność takich narzędzi rodzi pytania, czy cyfrowi mentorzy mogą konkurować z ludzkimi autorytetami i jak wpłynie to na cały rynek motywacyjny.
UŻYTKOWNICY OKULARÓW META SĄ PODGLĄDANI
Inteligentne okulary Meta wzbudzają obawy nie tylko o prywatność osób nagrywanych, ale również samych użytkowników urządzenia. Eksperci zwracają uwagę, że technologia może gromadzić ogromne ilości danych o tym, co widzą i robią noszący je ludzie.
ZDJĘCIA SATELITARNE AMERYKAŃSKIEJ FIRMY POMOGŁY W ATAKU IRANU
Firma zajmująca się obrazowaniem satelitarnym wstrzymała publikację części zdjęć po tym, jak ujawniły one skutki irańskich ataków na amerykańskie bazy wojskowe. Sprawa pokazuje napięcie między transparentnością danych z prywatnych satelitów a presją polityczną i bezpieczeństwem militarnym.




Fajna historia.
Myślę, że ktoś w końcu sięgnie po tę markę i wyprodukuje z tym logo jakiś porządny aparat zamiast obecnych zabawek i gadżetów. To wciąż nośna nazwa i kojarzone logo.
Ciekawostka: Pierwsze cyfrowe piraty bardzo prestiżowej marki LEICA miały matryce od Kodaka. Model LEICA M8 (do dziś w obrocie na rynku wtórnym) ma matrycę typu CCD w formacie APS-H (o ile dobrze pamiętam).
Niestety matryca ta ma tendencję do rdzewienia : ))
Ale mimo tego wciąż warto ten model kupić (około 8000 zł za aparat cyfrowy, który miał premierę w 2006 roku!). LEICA dająca chyba wieczną gwarancję na swoje produkty modelu tego już nie naprawi, ale w zamian proponuje naprawdę szczodre rabaty na nowe produkty.
Fajny wpis. Przypomniał mi mój stary wpis z ub. roku: https://techsimplifiedbybart.substack.com/p/decameron-w-nokia-czyli-dlaczego