Jak TikTok zmienia polską politykę?
TikTok to nie tylko aplikacja do oglądania śmiesznych filmików – to jedno z najbardziej zaawansowanych narzędzi cyfrowej manipulacji naszych zachowań. Z danych zebranych przez The Washington Post od ponad 800 użytkowników z USA wynika, że wystarczy zaledwie 260 filmów (czyli około 35 minut oglądania) by użytkownik zaczął rozwijać nawyk codziennego korzystania z aplikacji. A stąd już tylko krok do uzależnienia.
Badanie opublikowane w październiku 2025 roku przez zespół reporterów i naukowców pokazuje skalę problemu: użytkownicy “lekkiego użytku” (spędzający początkowo ok. 32 minut dziennie) w ciągu pięciu miesięcy zwiększyli czas spędzany w aplikacji do 71 minut dziennie (to ponad dwukrotny wzrost). “Power userzy” od początku spędzający 4,5 godziny dziennie, utrzymywali podobny poziom aktywności, sięgając nawet 240 minut dziennie.
„Nigdy nie paliłem ani nie zażywałem narkotyków, więc nie wiem, jak wygląda uzależnienie od substancji chemicznych, ale czuję, że jestem uzależniony od TikToka. Są chwile, kiedy wiem, że powinienem przestać przewijać ekran i zabrać się do pracy lub iść spać, ale tak trudno jest mi przestać, wiedząc, że kolejne przesunięcie palcem może zaprowadzić mnie do naprawdę interesującego filmu”.
Czym TikTok tak skutecznie przyciąga użytkowników? Kluczowe są trzy elementy: personalizacja, płynność i niekończący się strumień. Algorytm aplikacji działa jak kasyno – nagradza nasz mózg co pewien czas trafieniem w interesującą treść, budując tzw. pętlę dopaminową. Efekt? Użytkownicy otwierają aplikację częściej (od 4 do nawet 21 razy dziennie), spędzają więcej czasu na sesjach i szybciej przewijają kolejne filmy – średni czas spędzany na jednym filmie spada z 13,3 do nawet 10,1 sekundy. W miarę upływu czasu treści stają się coraz bardziej “natywne” dla platformy – osobiste historie, dramatyczne relacje, clickbaitowe “storytime’y” – wszystko to projektowane z myślą o maksymalnym zaangażowaniu emocjonalnym.
TikTok jak narkotyk
Konsekwencje są poważne. Jak podkreśla dr Meredith David z Baylor University, nadmierne korzystanie z TikToka wiąże się z utratą samokontroli, impulsywnym zachowaniem i tzw. phubbingiem czyli ignorowaniem otoczenia na rzecz telefonu. W badaniach neurobiologicznych prowadzonych przez prof. Marca Potenzę z Yale University wykazano, że oglądanie spersonalizowanych filmów TikToka aktywuje te same obszary mózgu, które są pobudzane przez jedzenie, seks czy substancje psychoaktywne. Osłabiona zostaje aktywność tzw. domyślnej sieci mózgowej, odpowiedzialnej m.in. za autorefleksję i kontrolę impulsów – co może tłumaczyć, dlaczego po godzinie scrollowania czujemy się “otępiali” lub “bezmyślni”, jak opisują to sami użytkownicy.
”Stworzyliśmy bazę danych zawierającą około 15 milionów filmów, które zostały im wyświetlone w ciągu sześciu miesięcy ubiegłego roku. Nasze analizy pokazały, jak skuteczny jest TikTok w zachęcaniu nawet najbardziej aktywnych użytkowników do częstszego przewijania i oglądania treści na swojej platformie.”
Co więc można zrobić? Choć TikTok oferuje funkcje ograniczające czas spędzany w aplikacji (limity, przypomnienia o przerwach, możliwość resetowania algorytmu), ich skuteczność bywa niska – wiele osób po prostu ignoruje ostrzeżenia. Znacznie lepiej działają strategie wprowadzające “tarcie”: usunięcie aplikacji z telefonu, korzystanie wyłącznie na komputerze lub tablecie, wyłączenie powiadomień, instalacja aplikacji blokujących dostęp (np. AppBlock czy Freedom). Kluczowe jest również przejście z biernej konsumpcji do aktywnego korzystania czyli komentowanie, rozmowy, dzielenie się treściami – co angażuje nas poznawczo i społecznie, zamiast tylko stymulować.
“Według wewnętrznych dokumentów TikTok, ujawnionych w ramach postępowania sądowego przeciwko firmie, wystarczy zaledwie 260 filmów, co może zająć zaledwie 35 minut, aby wyrobić sobie nawyk korzystania z aplikacji. Na początku naszego eksperymentu mniej aktywni użytkownicy spędzali już średnio ponad pół godziny dziennie na przewijaniu lub oglądaniu filmów.”
Ostatecznie jednak najskuteczniejszą bronią przeciw TikTokowi jest świadomość. To nie my sterujemy aplikacją – to ona, za pomocą miliardów punktów danych i precyzyjnych predykcji, steruje nami. Jak ujął to Thomas Essmeyer, badacz designu cyfrowego: „Nie my kontrolujemy aplikację ale to ona kontroluje nas”.
Flaga ruska, flaga francuska
43,7 procent. Tyle młodych Polaków w wieku 18–25 lat wskazało TikToka jako główne źródło informacji o wyborach prezydenckich w 2025 roku. To nie jest już dane o medium wschodzącym ani o “platformie tanecznej dla dzieciaków”. To dane o infrastrukturze politycznej kraju, ale z tą drobną różnicą, że tej infrastruktury nie zbudowała Polska, nie kontroluje jej żadna polska instytucja, a podmiot zarządzający (ByteDance) działa pod jurysdykcją Chińskiej Republiki Ludowej.
Raport Fundacji Obserwatorium Demokracji Cyfrowej (CEE Digital Democracy Watch) z maja 2026 roku pokazuje, jak ta infrastruktura jest aktualnie wykorzystywana. W okresie od 18 października 2025 do 13 lutego 2026 badacze monitorowali 114 polskojęzycznych kont TikToka; dalsza analiza sugeruje, że potencjalnie powiązanych może być nawet 1000 kont.
W relacjach z wyraźnymi prorosyjskimi sympatiami zamiast rosyjskiej flagi używano francuskiej, która ma takie same barwy. Dla przeciętnego widza flaga Francji wydaje się być neutralna, ale to jest wiedza operacyjna o tym, jak działają algorytmy TikToka, i świadome projektowanie treści pod ich ograniczenia. Każdy, kto pracował z modelami widzenia komputerowego, wie, że taki trick działa bo modele uczone na ogromnych korpusach obrazów potrafią identyfikować symbole, ale ich kontekstualizacja kulturowa jest słaba.
W warstwie narracyjnej: prorosyjska narracja i symbolika były powszechne w transmisjach monitorowanych kont. W nazwach użytkowników, opisach i zdjęciach profilowych pojawiają się rosyjskie barwy narodowe (biały, niebieski i czerwony). Publikowane treści wykorzystują informacje pozyskiwane z rosyjskojęzycznych kanałów Telegram. Pętla informacyjna domyka się: rosyjski Telegram → polskojęzyczny TikTok → polski wyborca.
TikTok deklaruje zatrudnienie w Polsce 144 moderatorów. Dla kontekstu: Łotwa ma jedenastu moderatorów, Estonia i Chorwacja po dziesięć osób na tym stanowisku, a Litwa tylko pięciu.
144 moderatorów na 13 milionów użytkowników to jeden moderator na 90 tysięcy kont. Nawet bez znajomości szczegółów pracy moderatora można odpowiedzialnie stwierdzić, że to liczba bliska bezużytecznej, szczególnie w kontekście transmisji LIVE, które są na żywo, nie mogą być zweryfikowane przed publikacją, nie są archiwizowane i nie są dostępne badaczom po zakończeniu emisji.
Co z tego wynika dla polskiej polityki?
Po pierwsze, polski elektorat poniżej 30. roku życia nie żyje w tym samym ekosystemie informacyjnym, co reszta kraju. Partie polityczne, sztaby wyborcze i komentatorzy analizujący “co Polacy myślą” na podstawie sondaży i mediów tradycyjnych analizują kraj, którego coraz większa część po prostu nie istnieje. Wybory prezydenckie 2025 były pierwszymi, w których ta asymetria stała się decydująca. Następne nie będą wyjątkiem.
Po drugie, ekosystem polskiego TikToka politycznego nie jest zjawiskiem oddolnym w czystym sensie. Jak wskazuje dr Michał Marek z NASK, “kluczowe podmioty zewnętrzne w polskim internecie to Federacja Rosyjska, Republika Białorusi i prężnie działająca Chińska Republika Ludowa”, a ich przekazy “mają charakter antyzachodni, antynatowski, antyunijny, antyamerykański i są próbą reorientacji Polaków z kierunku zachodniego na kierunek wschodni”. Mówiąc inaczej: trzy największe autorytarne reżimy świata mają zbieżny interes w destabilizacji polskiej polityki, a TikTok jest dla nich kanałem dystrybucji o cenie hurtowej.
Po trzecie (i to być może najważniejsze) DSA nie zadziała, dopóki Komisja Europejska nie nauczy się egzekwować decyzji w cyklu krótszym niż wybory. Dwa lata postępowań i jedno “wstępne ustalenie” o przejrzystości reklam to nie jest regulacja. To kosmetyka. CEEDDW apeluje o zawieszenie funkcji TikTok LIVE w UE do czasu wdrożenia środków moderacji, przejrzystości i archiwizacji treści. Ten postulat (kilka miesięcy temu uznawany za radykalny) zaczyna brzmieć minimalistycznie.
W międzyczasie polska polityka odbywa się tam, gdzie 144 moderatorów ma sprawdzać treści 13 milionów użytkowników…
Artur Kurasiński
Fajny tekst? Chcesz mnie wesprzeć w tworzeniu kolejnych?
POLSKA UMIE W TECH
Michał Dżoga Przez 16 lat budował polski oddział Intela: od kilkuset ludzi do prawie 3 tysięcy, jednego z najważniejszych centrów R&D tej firmy w Europie.
Widział z bliska, jak wygląda gra o inwestycję wartą 4,6 miliarda dolarów i jak wygląda jej upadek...
Dziś Michał robi coś, czego w Polsce jeszcze nie było na taką skalę: łączy osiem rentownych polskich spółek technologicznych w jeden holding, żeby zbudować gracza zdolnego konkurować w Europie, a nie tylko podwykonawcę cudzych pomysłów.
W tym odcinku Technofobii rozmawiamy o tym, czego korporacyjny gigant nauczył go o polskiej cierpliwości i polskim tempie — i co musiał w sobie natychmiast wyłączyć, żeby zbudować coś zwinnego.
Pytam, dlaczego firmy tak chętnie sięgają po AI do cięcia kosztów, a tak rzadko do tworzenia nowej wartości. I dlaczego być może największym zagrożeniem AI w biznesie nie jest to, że model się myli a tylko, że człowiek zbyt szybko mu uwierzy.
Michał mówi wprost o „sovereign washingu” czyli sprzedawaniu rozwiązań jako suwerennych, choć realnie zależnych od infrastruktury i jurysdykcji spoza Europy. I stawia pytanie, które w dyskusjach o AI pada rzadziej, niż powinno: nie „jak to zbudować”, tylko „po co i dla kogo”.
BearLake Group (czyli holding, który współtworzy) ma pokrywać cały stos technologiczny: energię, centra danych, cyberbezpieczeństwo, AI. Ambicja jest prosta do wypowiedzenia i trudna do zrealizowania: przesunąć Polskę z roli taniego wykonawcy do roli współtwórcy europejskiej infrastruktury.
ZOBACZ 📺
NEWSY WARTE TWOJEJ UWAGI:
Przeszukałem internet w poszukiwaniu najciekawszych/najważniejszych historii dotyczących technologii:
SAMOCHÓD WAYMO DONIÓSŁ NA NASTOLATKÓW
Dwóch 15-latków podróżujących autonomiczną taksówką Waymo zostało zatrzymanych po tym, jak firma powiadomiła policję o piciu alkoholu i strzelaniu z realistycznie wyglądającej zabawkowej broni. Historia pokazuje, że pasażerowie robotaksówek muszą liczyć się z aktywnym monitoringiem i możliwością interwencji służb.
OKULARY META CHCĄ ŚLEDZIĆ TWOJE EMOCJE
Meta opatentowała urządzenie AI, które miałoby analizować emocje użytkownika, obserwować jego codzienne nawyki i przypominać o przyjmowaniu leków. Sam patent nie oznacza jeszcze premiery takiego produktu, ale pokazuje kierunek rozwoju technologii, który może wywołać kolejną dyskusję o prywatności i granicach monitorowania ludzi.
APPLE OSKARŻA OPENAI O KRADZIEŻ TAJEMNIC HANDLOWYCH
Apple pozwało OpenAI oraz dwóch byłych pracowników, zarzucając wykorzystanie poufnych informacji i technologii przy rozwijaniu własnego sprzętu AI. Spór może stać się jednym z najgłośniejszych procesów w branży technologicznej i jeszcze bardziej zaostrzyć rywalizację między dawnymi partnerami.
META WYKORZYSTAŁA AI DO ZWOLNIEŃ PRACOWNIKÓW
Grupa pracowników pozwała Metę, twierdząc, że o zwolnieniach decydowały systemy AI analizujące aktywność i wyniki pracy, co miało szczególnie uderzyć w osoby przebywające na urlopach zdrowotnych i rodzicielskich. Firma zaprzecza tym zarzutom, ale sprawa może stać się ważnym precedensem w ocenie roli sztucznej inteligencji przy podejmowaniu decyzji kadrowych.




