3 Comments
User's avatar
Łukasz Maczułajtys's avatar

Platformy AI mocno demokratyzują tworzenie małych projektów IT. Ale potrzeba zatrudniania specjalistów umiejących programować nie zniknie.

1. Generowany kod aplikacji nie jest i nie bedzie wolny od luk bezpieczeństwa.

2. Koszty API LLM będa rosnąć. Póki co te wszystkie super uslugi to honey pot dużych graczy.

3. Budowa aplikacji opartej o API któregoś z amerykańskich Big Techów to kolejny poziom uzaleznienia po wielkej migracji do usług chmurowych która się odbyla parę lat temu.

Reraz mamy hype. Zobaczymy jak to bedzie wygladać za rok-dwa lata.

Pawel Jozefiak's avatar

Ważny temat - utrzymanie 'ludzkiego' elementu w kodowaniu w erze AI. Sam zauważyłem, że gdy agent pisze za dużo kodu, tracę poczucie, co się tam właściwie dzieje. To jak delegowanie zadań - musisz znać szczegóły, żeby ocenić jakość.

Rozwiązanie, które u mnie działa: agent robi 'gruntowną robotę', ale ja robię review na poziomie architektury i logiki biznesowej. Nie kod linia po linii, ale zrozumienie, czy to ma sens.

Więcej o balansie między autonomią a kontrolą: https://thoughts.jock.pl/p/openclaw-good-magic-prefer-own-spells

Dominik Kubis's avatar

Chciałbym zadać niewygodne pytanie.

Czy okładkowy tekst "Kodować po ludzku" został napisany z wykorzystaniem AI?

Zawodowo zajmuję się programowaniem i czytając ten tekst zwróciłem uwagę na kilka elementów, które mogą na to wskazywać.

1. Trzywyrazowe grupy używane do podkreślania istotności tezy:

- "Linie w C++, JavaScript czy Pythonie…"

- "Modele takie jak GPT-4, Claude czy Gemini…"

- "…można wywołać refaktoryzację, analizę lub dodanie funkcji…"

- "…ale jako twórcy logiki, usług i automatyzacji…"

- "do niedawna interfejsów - linii komend, myszy, klawiatury"

- "OpenAI, Anthropic i Google"

I tak dalej. Łatwo zauważyć ten schemat.

2. Potencjalne halucynacje:

W tekście jest wspomniane narzędzie "Cursor.dev". Owszem, edytor kodu nazywa się Cursor ale nic ponad to. Oficjalna domena to .com, a nie .dev.

3. Porównania i metafory, które nie do końca mają sens:

"Znalezienie w nich błędów wymaga wejścia myślami na inny, algorytmiczny poziom, obcy codziennemu doświadczeniu ludzi."

Czy faktycznie "algorytmiczny poziom" jest obcy codziennemu doświadczeniu człowieka? Zgodnie z definicją algorytm to "ściśle określony ciąg czynności prowadzących do rozwiązania zadania". Ludzie wykonują takie zadania codziennie. Każdy chyba gotował obiad korzystając z gotowego przepisu. Po prostu nie nazywamy tych aktywności algorytmami.

"…ta definicja właśnie się kończy."

Czy definicja może się "skończyć"? Raczej ulega zmianie albo dezaktualizacji.

"…można wywołać refaktoryzację, analizę lub dodanie funkcji…"

Jako programiście nigdy nie zdarzyło mi się "wywoływać refaktoryzacji". Jeżeli już miałbym użyć słowa "refaktoryzkcja" to napisałbym raczej "przeprowadzam proces refaktoryzacji" lub "refaktoryzuję klasę/funkcję/moduł". Poza tym samo słowo "refaktoryzacja" jest kalką z angielskiego i jako takie w języku polskim nie funkcjonuje.

"Jeszcze do niedawna luksus programowania mikro-serwisu tylko dla siebie dostępny był wyłącznie programistom. W tej chwili wymaga nieco samozaparcia i dostępu do narzędzi. Bariera wejścia obniżyła się nieprawdopodobnie."

W całej mojej karierze nie stworzyłem mikro-serwisu „tylko dla siebie”. Nawet jeżeli tworzyłem jakiś serwis, nawet te "mikro" to nie kojarzyłem tego z żadnym luksusem. Rozumiem jednak intencję i proces w jaki doszło do stworzenia tego zdania.

Architektura mikroserwisowa jest popularnym rozwiązaniem w projektowaniu systemów które mają zapewnić dużą dostępność i niezawodność. Jednocześnie jest to połączone z tezą która mówi, że LLM’y pozwolą każdemu tworzyć kod - niezależnie od kompetencji programistycznych. Tym sposobem zdanie mające swoje korzenie w domenie technicznej zostało połączone z publicystyczną tezą w wyniku czego na wyjściu dostaliśmy stwierdzenie, że dzięki AI każdy dla siebie będzie mógł tworzyć swoje mikro-usługi.

“W praktyce każdy przetworzony token to mikropłatność za energię, obliczenia i utrzymanie całego systemu. Tak samo, jak w cenie metra sześciennego wody w praktyce wliczone są wszystkie krople, które ten litr tworzą.”

Tego porównania nie potrafię rozszyfrować, mimo kilku prób.

4 Powoływanie się na dane bez odnośników do źródeł:

Pierwszy fragment:

“Już dziś ponad 50% użytkowników GitHub Copilot to osoby spoza świata IT. Microsoft podaje, że dzięki AI średnia produktywność zespołów developerskich wzrosła o 55%. IDC szacuje, że do 2026 roku ponad 75% nowych aplikacji korporacyjnych będzie tworzonych z pomocą low-code i no-code, często zintegrowanych z modelami LLM.”

Drugi fragment:

“W 2023 roku samo OpenAI wydało ponad 500 mln USD na infrastrukturę obliczeniową, a koszty trenowania GPT-4 szacowano na około 100 mln USD.”

Nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu AI przy tworzeniu tekstów. Uważam jednak, że powinno być to jasno zakomunikowane jeżeli tak w istocie jest. Tym bardziej że na końcu wpisu pojawia się CTA zachęcające do wykupienia płatnej subskrypcji. Jeżeli mam wydać swoje pieniądze, chciałbym wiedzieć za co potencjalnie płacę.