Lekarz robot
Nie, to nie będzie esej o polskich lekarzach deklaratywnie pracujących po ~ 5000 godzin miesięcznie (przypadek chirurga ogólnego zatrudnionego na kontrakcie w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu), ale opowieść o tym co czeka nas wszystkich już niebawem
System nazywa się SRT‑H (Hierarchical Surgical Robot Transformer).
Naukowcy z Johns Hopkins University i Stanforda opisali go w lipcu 2025 r. na łamach Science Robotics w pracy „SRT‑H: A hierarchical framework for autonomous surgery via language‑conditioned imitation learning”.
Robot (zbudowany na bazie znanego systemu da Vinci) przeprowadził kluczowy etap cholecystektomii (usunięcia pęcherzyka żółciowego) na ośmiu różnych preparatach świńskich, za każdym razem ze stuprocentową skutecznością. Wykonał wszystkie 17 zadań samodzielnie, ucząc się wyłącznie z nagrań ludzkich chirurgów i potrafiąc w czasie rzeczywistym naprawiać własne błędy.
Komunikat prasowy Johns Hopkins podkreśla rzecz najistotniejszą: to nie jest sztywno zaprogramowany robot przemysłowy. To system, który (jak ujął to lider zespołu Axel Krieger) „dokładnie rozumie, co robi”. Poprzednik tego systemu, STAR (Smart Tissue Autonomous Robot), w 2022 r. zszywał jelita żywej świni, ale wymagał specjalnych znaczników fluorescencyjnych i pracował według sztywnego planu. SRT‑H radzi sobie za to w warunkach przypominających rzeczywistą salę operacyjną.
Cholecystektomia nie została wybrana przypadkiem. To jedna z najczęstszych operacji w USA na poziomie od 750 tys. do 1 mln zabiegów rocznie. Pęcherzyk żółciowy leży w przewidywalnym miejscu, ale wokół niego biegnie sieć delikatnych przewodów i naczyń, w których łatwo o nieodwracalny błąd. Każda poprawa precyzji może oszczędzić tysiącom pacjentów reoperacji i powikłań (a szpitalowi mniej kosztownych procesów prawnych i potencjalnych odszkodowań).
Żeby zrozumieć skalę tej rewolucji, trzeba spojrzeć na rynek robotów chirurgicznych dziś. W styczniu 2026 roku Intuitive Surgical (producent systemu da Vinci) ogłosił przekroczenie progu 20 milionów pacjentów zoperowanych z użyciem ich robotów. Sama liczba procedur w 2025 r. przekroczyła 3 miliony czyli o 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Globalna baza systemów da Vinci na koniec 2025 r. liczyła już ponad 10,5 tys. urządzeń. Przychody firmy w 2025 r. sięgnęły ok. 10 mld dol. (o 21 proc. więcej niż rok wcześniej).
Cały rynek robotyki chirurgicznej eksperci szacują różnie, ale wszystkie prognozy idą w tym samym kierunku. Według analiz Global Market Insights jego wartość ma wzrosnąć z 8,1 mld dol. w 2024 r. do 38,4 mld dol. w 2034 r. (CAGR 17,2 proc.). Roots Analysis prognozuje, że już w 2026 r. rynek osiągnie 10,6 mld dol. Z kolei szersza kategoria (wszystkie roboty medyczne) to wartość kilkukrotnie większa.
Co kluczowe, Intuitive Surgical kontroluje ponad 70 proc. globalnych zabiegów robotycznych i ten monopol właśnie zaczyna pękać. W 2025 r. Intuitive umieścił w szpitalach 1,721 nowych systemów da Vinci (w tym 870 nowoczesnych da Vinci 5). Każde urządzenie kosztuje średnio ok. 1,5 mln dol.. Hospitale lokują się w długoletni model zakupu narzędzi jednorazowych - to dlatego Intuitive notuje 85 proc. powtarzalnych przychodów.
Ekspansja robotyki medycznej nie bierze się z mody. To trend, który rośnie dzięki trzem konkretnym i twardym czynnikom demograficznym i ekonomicznym:
1. Starzenie się populacji i zwiększenie ilości zabiegów. WHO ostrzega, że w 13 z 44 europejskich krajów ponad 40 proc. lekarzy ma powyżej 55 lat i odejdzie na emeryturę w ciągu dekady. W Hiszpanii w 2020 r. już 32 proc. lekarzy przekroczyło 55 rok życia. W tym samym czasie populacja po 65. roku życia w samych USA wzrośnie o 55 proc. do 2030 r., a po 75. czyli o 73 proc. Starsi pacjenci wymagają dwukrotnie do trzykrotnie więcej usług medycznych, głównie specjalistycznych.
2. Globalny niedobór lekarzy chirurgów. American Association of Medical Colleges prognozuje braki sięgające 19,8–29 tys. chirurgów w USA do 2030 r. i ponad 100 tys. lekarzy ogólnie. W krajach o niskim i średnim dochodzie sytuacja jest dramatyczna bo w 23 z 57 krajów uznanych przez WHO za znajdujące się w „kryzysie kadrowym” nie ma nawet danych krajowych o liczbie chirurgów. Gęstość chirurgów ogólnych w tych krajach wynosi od 0,13 do 1,57 na 100 tys. mieszkańców dla porównania, w krajach OECD przekracza zwykle 30. Wiele krajów Afryki ma poniżej minimum 0,5 neurochirurga na 100 tys. ludzi.
3. Skok jakościowy w AI (i robotyce). Modele wizualno‑językowo‑działaniowe (VLA), uczenie przez naśladowanie i uczenie ze wzmocnieniem w 2024 r. wyszły z laboratoriów do realnych aplikacji. To te same techniki, dzięki którym powstał SRT‑H czyli system, który nauczył się chirurgii, oglądając filmy. Jak piszą autorzy artykułu w Science Robotics, uczyniona została bariera między sztywno zaprogramowanymi automatami a systemami zdolnymi do generalizacji.
Do tego dochodzi czwarty, mniej omawiany czynnik: efekty wyników leczenia.
W laparoskopowej resekcji jelita grubego z powodu raka (czyli zabiegu, który tylko w samych USA jest dla ponad 150 tys. pacjentów rocznie jedyną szansą wyleczenia) odsetek powikłań pooperacyjnych w zależności od umiejętności operatora może sięgać 23 proc. Roboty autonomiczne mają potencjał, by „zdemokratyzować” dostęp do operacji eksperckiej jakości od peryferii Polski po misje kosmiczne.
Czterech specjalistów w jednym robocie
Drugi przełom w 2025 roku (tym razem z udziałem zespołu z The Chinese University of Hong Kong wspólnie z Johns Hopkins) to system AI działający jak czteroosobowy zespół, opisany szczegółowo w analizie Polityki (Marcin Rotkiewicz, „Z nieludzką precyzją”, Polityka 36/2025).
Architektura jest następująca: pierwszy moduł to „wzrokowiec”, który analizuje obraz z kamery, lokalizuje obiekt (np. igłę chirurgiczną); drugi to „tłumacz”, który zmienia opis na współrzędne; trzeci to „strateg” czyli ten, który uczy się przez próby i błędy w symulatorze, planując najlepszą drogę narzędzia; czwarty to „precyzyjny wykonawca” odpowiedzialny za milimetrowe ruchy końcowe.
Robot trenował wyłącznie w wirtualnym świecie, by potem działać na żywych zwierzętach. Wyniki w testach na świniach:
Manipulacja kamerą endoskopową: 95 proc. skuteczności
Podnoszenie gazy: 91 proc.
Retrakcja tkanek: 91 proc.
Zakładanie klipsów na naczynia: 87 proc.
Chwytanie igły: 83 proc.
W operacji żywego zwierzęcia (pod nadzorem chirurga) sukces wyniósł: 83 proc. dla chwytania gazy, 77 proc. dla retrakcji, 67 proc. dla najtrudniejszego klipsowania 5 mm tętnicy 10 mm klipsem przy poruszającej się w rytm oddechu tkance.
Choć fotogeniczna chirurgia ściąga większość uwagi, prawdziwa skala obecności AI w medycynie ujawnia się gdzie indziej bo w radiologii. Tu liczby są wręcz oszałamiające.
Według FDA, do grudnia 2025 r. zatwierdzono ponad 1300 urządzeń medycznych z AI, z czego 1039 to narzędzia radiologiczne. Według systematycznego przeglądu opublikowanego w JAMA Network Open w listopadzie 2025 r., 76 proc. wszystkich zatwierdzeń AI/ML medycznych FDA dotyczy radiologii. Wzrost jest wykładniczy: między 1995 a 2015 r. zatwierdzono zaledwie 33 urządzenia AI; w samym 2023 roku już 221.
Mediana czasu od złożenia wniosku do zgody FDA dla urządzeń AI/ML w 2024 r. wynosiła 162 dni czyli to bardzo szybki tor regulacyjny. Najwięksi gracze to GE HealthCare (115 dopuszczeń), Siemens Healthineers (86), Philips (48), Canon (41) i izraelski Aidoc (30).
Europejskie badania pokazują, że niemal połowa radiologów już używa narzędzi AI w rutynowej praktyce co daje wzrost z zaledwie 20 proc. pięć lat temu, według ankiety European Society of Radiology z 2024 r.. Co prawda aż 47,7 proc. radiologów uważa, że pacjenci nie zaufają w pełni zaautomatyzowanym raportom (takim bez podpisu lekarza).
Tu warto wskazać poważne zastrzeżenie: mniej niż 30 proc. zatwierdzonych przez FDA urządzeń AI radiologicznych przeszło właściwe testy kliniczne. 97 proc. zostało dopuszczonych przez tzw. ścieżkę 510(k) czyli na podstawie „równoważności” z istniejącymi urządzeniami, bez prospektywnych badań klinicznych. To rodzi pytania o realne wyniki w warunkach klinicznych.
Mniej widoczna, ale niezwykle istotna jest rehabilitacja. Egzoszkielety i roboty asystujące zmieniają sposób, w jaki pacjenci po udarze, urazie rdzenia kręgowego czy ciężkich urazach uczą się ponownie chodzić, używać ręki, odzyskiwać równowagę.
W systematycznym przeglądzie z 2025 r. opublikowanym w Frontiers in Neuroscience badającym skuteczność terapii robotycznej po udarze, naukowcy wskazują na powtarzalne, znaczące poprawy funkcji motorycznych. Badanie randomizowane na egzoszkielecie biodrowym opublikowane w 2025 r. wykazało istotną poprawę chodu, symetrii ruchu i równowagi u pacjentów po podostrym udarze.
Polskie badanie z 2025 r. opublikowane w Journal of Health, Wellness & Community Research pokazało 26‑procentową redukcję czasu testu chodu w grupie z egzoszkieletem (z 46,8 do 34,7 sekundy) wobec 13 proc. redukcji w grupie kontrolnej z fizjoterapią klasyczną. To wynik dwukrotnie lepszy od standardowej terapii.
Roboty rehabilitacyjne mają jedną przewagę, której fizjoterapeuta nigdy nie osiągnie: powtarzalność czynności bez elementu zmęczenia. Maszyny mogą tysiące razy odtworzyć ten sam ruch z tą samą precyzją co kluczowe dla na przykład neuroplastyczności mózgu w okresie regeneracji po udarze.
Drugim obszarem rozszerzającym dostępność jest telesurgeria (operacja zdalna). Apollo Hospitals w Indiach otworzyło w marcu 2026 r. Apollo Institute of Robotics and Telesurgery w Chennai specjalnie pod rozwój zdalnej współpracy chirurgicznej.
Pomysł ten (jeszcze 5 lat temu był czystą fantazją) teraz staje się powoli rzeczywistością z powodu rozwoju łączności. Łącza 5G mają opóźnienia poniżej 10 milisekund. To znaczy, że chirurg w Tokio może sterować ramieniem robota w sercu Afryki. Tu znów wraca argument demokratyzacji dostępu: w krajach, w których brakuje doświadczonego operatora, można sprowadzić jego ręce zdalnie. Pacjent z guzem nowotworowym w Bangui nie musi czekać na specjalistę, który nigdy nie przyjedzie.
Polski kontekst: doganianie peletonu
Polska nie pozostaje całkowicie w tyle. System da Vinci jest używany w kilkudziesięciu szpitalach, głównie w urologii (radykalna prostatektomia), ginekologii i niektórych zabiegach kolorektalnych. Od 2022 r. NFZ refunduje zabiegi z asystą robota w wybranych wskazaniach co czyni istotny przełom, który otworzył drzwi do upowszechnienia.
Wciąż jednak gęstość systemów chirurgicznych w Polsce odbiega znacząco od krajów Zachodu. Według analiz rynkowych, Ameryka Północna dominuje z ok. 40 proc. globalnego rynku, podczas gdy region Azji i Pacyfiku (23 proc.) rośnie najszybciej dzięki inwestycjom w Chinach, Indiach i Korei Południowej. Europa jako całość jest na drugim miejscu, ale wewnętrzne różnice są ogromne: Polska, Czechy czy Węgry inwestują w robotykę chirurgiczną wolniej niż Niemcy, Holandia czy Skandynawia. To ważna luka, biorąc pod uwagę, że Polska należy do krajów najszybciej starzejących się w UE i już dziś notuje poważne braki kadrowe w wielu specjalnościach chirurgicznych.
Pięć barier, które robotyka medyczna musi pokonać
Mimo entuzjastycznych nagłówków, przed autonomiczną chirurgią stoi pięć poważnych przeszkód:
1. „Sim‑to‑real” - Nawet najlepsze symulatory nie odwzorują pełnej elastyczności tkanki, nieprzewidywalności krwawienia czy zmienności pacjentów. Model perfekcyjny w wirtualnym świecie często zawodzi w rzeczywistości. Sami autorzy badania SRT‑H w odpowiedzi na entuzjastyczne komentarze prasy przyznali, że ich praca dotyczy fazy zabiegu u świńskich zwłok - przejście do żywych pacjentów napotka „znacznie większe wyzwania”.
2. Dane treningowe - Aby zbudować dobry model, trzeba mieć dziesiątki tysięcy zanonimizowanych nagrań operacji wysokiej jakości, z opisami metadanymi. Takie zbiory są niezwykle trudne do skompletowania ze względu na ochronę prywatności pacjenta, własność intelektualną szpitali i niespójność systemów.
3. Regulacje - FDA dopiero uczy się, jak certyfikować systemy AI, które uczą się i zmieniają się w czasie. Klasyczna ścieżka 510(k) ma sens dla nieruchomych narzędzi, nie dla algorytmów ewoluujących z każdą operacją. W marcu 2025 r. FDA zatwierdziło dla Moon Surgical pierwszy Predetermined Change Control Plan (PCCP) - mechanizm pozwalający aktualizować algorytm bez konieczności pełnej recertyfikacji. To zwiastun nowego paradygmatu regulacyjnego.
4. Odpowiedzialność prawna - no bo kto odpowiada, gdy autonomiczny robot uszkodzi tętnicę? Producent? Szpital? Programista? Chirurg, który nadzorował zabieg, ale nim nie kierował? Te pytania pozostają w dużej mierze bez odpowiedzi i będą wymagały nowych ram prawnych.
5. Cyberbezpieczeństwo - Robot chirurgiczny podłączony do sieci to potencjalny wektor ataku. Wyobrażenie sobie hakera modyfikującego ruchy ramienia w trakcie operacji jest nawet bardziej przerażające niż ransomware na karty pacjentów.
Czy pacjent się zgodzi?
Wszystkie powyższe wyzwania można rozwiązać technicznie. Trudniejszy jest opór psychologiczny pacjenta. Badania pokazują, że nawet w epoce AI większość ludzi nadal woli, żeby ich operował człowiek, choćby ten człowiek statystycznie miał gorsze wyniki niż robot.
Tu kryje się głębsza prawda: chirurgia nie jest tylko techniczną operacją, ale aktem zaufania. Pacjent kładąc się pod nóż zawierza siebie konkretnemu człowiekowi z imienia i nazwiska. Algorytm (nawet skuteczniejszy) nie wzbudza tego samego rodzaju relacji.
Producenci to wiedzą. Dlatego niemal każda komercyjna komunikacja podkreśla, że robot to „asystent”, „rozszerzenie rąk chirurga”, „kopilot”. SRT‑H to zaczyn nowej narracji, ale komercjalizacja autonomicznej chirurgii zacznie się od L‑2 i L‑3 czyli prostych, powtarzalnych zadań pomocniczych, nie od pełnej operacji. Najpierw zaakceptujemy robota, który trzyma kamerę. Potem takiego, który odsuwa tkanki. Potem takiego, który samodzielnie zakłada szwy w dokładnie wymierzonych miejscach. Każdy z tych kroków sprawi, że kolejny będzie mniej szokujący.
Co dalej?
W najbliższych pięciu latach niemal na pewno zobaczymy:
Lawinę nowych systemów L‑2 i L‑3 komercyjnie wdrażanych - autonomiczne utrzymywanie kamery, automatyczne planowanie cięć, podpowiedzi w czasie rzeczywistym.
Erozję monopolu Intuitive Surgical w miarę jak Hugo, Versius Plus i Ottava będą wchodzić na rynek amerykański. Konkurencja obniży ceny systemów i sprzętu jednorazowego, co przyspieszy adopcję w mniej zamożnych krajach.
Pierwsze kliniczne wdrożenia chirurgii L‑4 w wąsko wyselekcjonowanych procedurach - najprawdopodobniej zaczynając od cholecystektomii, biopsji prostaty, prostszych operacji ortopedycznych.
Eksplozję AI w diagnostyce - szczególnie w radiologii i patologii. Tu wąskim gardłem nie jest technologia, ale walidacja kliniczna i integracja z systemami szpitalnymi.
Rozwój telesurgerii w krajach o niewystarczającej liczbie specjalistów. Indie i Chiny są tu liderami z powodów demograficznych.
To, co wydarzyło się w lipcu 2025 w laboratorium Johns Hopkins, było znakiem nadejścia nowej jakości na salach operacyjnych. I o dziwo nie wywołało takiej paniki jak ChatGPT (bo jeszcze masowo nie operuje ludzi). Ale moment, w którym maszyna nauczyła się samodzielnie wykonać 17 zadań skomplikowanej operacji wyłącznie z oglądania filmów, jest punktem zwrotnym, którego nie ma jak cofnąć.
Lekarzowi rekordziście z Sosnowca wyrósł godny przeciwnik.
Artur Kurasiński
MASZ SKLEP? ZWIĘKSZ KONWERSJĘ W SWOIM KOSZYKU Z PRZYCISKIEM “KUP Z INPOST”!
Wydajesz coraz więcej na pozyskanie ruchu, a sprzedaż nie rośnie proporcjonalnie? Ja też tak robiłem wiele razy łudząc się, że zwiększenie wydatków na płatną reklamę pozwoli w końcu mojej sprzedaży nabrać wiatru. I niestety to jest jeden z najczęstszych paradoksów e-commerce w 2026 roku. Budżety na performance rosną, koszt kliknięcia rośnie, a konwersja ani drgnie (albo spada). I zwykle nie chodzi o ofertę czy ceny, tylko o to, co dzieje się w ostatnich sekundach przed zakupem.
Etap checkout to ten najważniejszy moment w sprzedaży online, w której klient najczęściej się rozmyśla: bo trzeba się zalogować, wypełnić jakiś formularz, odhaczyć zgody, wskazać wybór dostawy (na kilku ekranach). A każde dodatkowe kliknięcie to kolejna okazja do porzucenia koszyka. Dlatego coraz więcej sklepów traktuje checkout nie jako techniczną formalność, tylko jako element strategii sprzedażowej (na równi z kampaniami i ofertą produktową).
Przykład? 4FIZJO, po wdrożeniu przycisku „Kup z InPost” i przeniesieniu finalizacji zakupu do aplikacji InPost Mobile, skróciło ścieżkę zakupową do kilkunastu sekund. Efekt: średnia konwersja koszykowa w kanale InPost Pay na poziomie 71%, czyli o ponad 40% wyższa niż w tradycyjnej ścieżce zakupowej. W szczycie sezonu (Q4) wskaźnik ten sięgnął 77%.
Jeśli Twój sklep generuje ruch, ale konwersja kuleje i masz ambicję na większy przychód to warto rozważyć dodanie przycisku „Kup z InPost”
NEWSY WARTE TWOJEJ UWAGI:
Przeszukałem cały Internet w poszukiwaniu najciekawszych/najważniejszych historii dotyczących technologii:
AI STWORZYŁA NOWE WIRUSY
Naukowcy wykorzystali modele AI do zaprojektowania nowych wirusów atakujących bakterie - spośród około 300 projektów aż 16 okazało się funkcjonalnych. To potencjalna broń przeciwko bakteriom odpornym na antybiotyki, ale jednocześnie kolejny sygnał, że rozwój generatywnej AI w biologii wymaga wyjątkowo ostrożnych zabezpieczeń.
OPENAI WSTRZYMUJE PRACE NAD MODELEM ASTRA
OpenAI ogłosił, że zawiesiło część prac nad rozwijanym modelem Astra po tym, jak wewnętrzny przegląd wykazał, że osiągnął on “krytyczny próg cyberbezpieczeństwa” czyli zdolność do samodzielnego wykrywania i przeprowadzania ataków na dobrze zabezpieczone systemy. Firma uruchomiła dodatkowe zabezpieczenia w ramach swojego Preparedness Framework i wstrzymała wewnętrzne działania z Astrą, które nie spełniają zaostrzonych wymogów.
WIELKIE ROSZADY PERSONALNE W GOOGLE
Główny naukowiec Google odchodzi z firmy, by założyć Discovery Loop - spółkę benefit corporation z Palo Alto, która ma automatyzować cykl badawczy: hipoteza, eksperyment, ewaluacja, kolejna hipoteza. Zabiera ze sobą Sanjaya Ghemawata, Oriola Vinyalsa i Quoca Le; Google zostaje inwestorem założycielskim i partnerem chmurowym.
OPENAI PRZEJMUJE NEXTSLIDE
OpenAI kupiło NextSlide czyli startup zamieniający notatki, dokumenty i wyniki researchu w gotowe, edytowalne prezentacje. Cały zespół z założycielem Ahmedem Beshrym (wcześniej współzałożycielem Caper AI, sprzedanego Instacartowi w 2021) pracuje już nad ChatGPT. Warunków finansowych nie ujawniono, a transakcja została zamknięta jeszcze wcześniej w tym roku.
OPENAI SZYKUJE WŁASNY GADŻET AI
OpenAI i Jony Ive mają pracować nad przenośnym urządzeniem przypominającym krążek hokejowy: inteligentnym głośnikiem bez ekranu, wyposażonym w kamerę i sensory. Sprzęt ma działać jak znacznie bardziej zaawansowany głosowy ChatGPT, kosztować ponad 300 dolarów i zadebiutować w 2027 roku.
MODELE OPENAI KOMUNIKUJĄ SIĘ MIĘDZY SOBĄ
Modele OpenAI, które przeprowadziły atak na Hugging Face, zaczęły współpracować dwa miesiące przed wystąpieniem incydentu. Utworzyły forum, na którym dzieliły się kodem i danymi uwierzytelniającymi, rozdzielały zadania oraz opracowały protokoły nazewnictwa i uwierzytelniania. Kiedy OpenAI usunęło to forum, agenci odtworzyli swój system komunikacji kilka dni później.
WIRTUALNY KOSMITA POMOŻE ZROZUMIEĆ ŻYCIE W KOSMOSIE
Naukowcy stworzyli model wirtualnego mikroorganizmu i sprawdzili, jak mógłby funkcjonować na różnych egzoplanetach, pozostawiając w ich atmosferach wykrywalne ślady metanu. Takie symulacje mogą pomóc astronomom rozpoznawać oznaki obcego życia bez zakładania, że musi ono przypominać organizmy znane z Ziemi.
ALIBABA CHCE ZARABIAĆ NA OPEN SOURCE
Alibaba zamierza wymagać od dużych komercyjnych użytkowników otwartej wersji Qwen3.8-Max (2,4 bln parametrów, 95 mld aktywnych) dzielenia się częścią przychodów generowanych na modelu - wagi mają trafić do sieci w przyszłym tygodniu, a stawka wciąż nie jest ustalona. To powielenie ruchu Moonshota, który przy Kimi K3 wymaga umowy komercyjnej od firm zarabiających na modelu ponad $20 mln rocznie i sięga po nawet 30% przychodów.
ROBOTAKSÓWKI WJEŻDŻAJĄ DO LONDYNU
Robotaksówki otrzymały zgodę na działalność w Londynie, przybliżając autonomiczne przejazdy do codzienności mieszkańców brytyjskiej stolicy. To ważny test dla technologii, która może zmienić rynek przewozów, ale wciąż musi przekonać pasażerów do swojego bezpieczeństwa.
GTA VI ZADEBIUTUJE NA NETFLIKSIE
Rockstar nawiązał współpracę z Netfliksem, gdzie 27 sierpnia zadebiutuje „Grand Theft Auto VI: An Extended Look” — sześć godzin wcześniej niż w otwartych kanałach. To nietypowy ruch marketingowy, który pokazuje skalę oczekiwań wokół GTA VI i może zatrzeć granicę między promocją gier a streamingową rozrywką.




